Michniewicz vs. lewactwo.

Selekcjoner reprezentacji Polski Czesław Michniewicz pozwie dziennikarza Szymona Jadczaka, który na łamach lewicowego portalu „Wirtualna Polska” (WP) przedstawił powiązania i dokładny bilans połączeń telefonicznych między Michniewiczem, a szefem piłkarskiej mafii Ryszardem Forbrichem pseudonim „Fryzjer”.

„Fryzjer”, nazywany w Hiszpanii „El Barbero”, ustawiał mecze 1, 2 i 3 ligi piłkarskiej. Było to prawie 20 lat temu. Jego przestępcza działalność rozłożyła na łopatki polski futbol klubowy i miało to przełożenie na kompromitujące występy w europejskich pucharach. Jadczak nie oskarżył wprost Michniewicza o korupcję, bo nie ma dowodów. Mimo to trener reprezentacji Polski postanowił wytoczyć proces o zniesławienie dziennikarzowi WP. Zrobi to po zakończeniu Mundialu w Katarze w grudniu 2022 roku.

Pozew – błąd Michniewicza.

Ten oczekiwany w grudniu 2022 pozew to jednak błąd Michniewicza. Selekcjonerowi puściły nerwy i „chce wylać na dogasające ognisko kilka kanistrów z benzyną”. Były reprezentacyjny napastnik Andrzej Iwan: „Michniewicz rzucił się do wymiany ciosów. I ją przegrał lub przegra, bo ci dziennikarze, którym zalazł za skórę, już mu nie popuszczą ani na milimetr”. A ci dziennikarze to: Jadczak, Tuzimek, Kołodziejczyk, Kurowski i Szczepłek . Michniewicz wymienił ich z nazwiska w wywiadzie dla „Kanału Sportowego”.

Dlaczego atak na Michniewicza?

Na usta ciśnie się inne pytanie: dlaczego dziennikarze z lewicowej i skrajnie antyrządowej „Wirtualnej Polski” nie napisali podobnego artykułu o marszałku Senatu Tomaszu Grodzkim z PO, czy o senatorze Gawłowskim też z PO.

Jak trafnie skomentował to jeden internauta: „Jadczak jest tylko żołnierzem, pytanie kto jest mocodawcą i jakie ma motywy?! Niechęć do prezesa Kuleszy i selekcjonera Michniewicza to za mało, chodzi o coś grubszego”. Oczywiście, wszyscy dookoła dobrze wiedzą, że Michniewicz z „Fryzjerem” nie przegadali 27 godzin o pogodzie. Ale brak dowodów na przestępstwo korupcji kupowania meczów oznacza, że Michniewicz jest niewinny.

Donosy do zagranicznych mediów i „El Barbero”.

Niestety, „życzliwi” znad Wisły piszą nieprawdziwe donosy na Michniewicza do zagranicznych mediów. Na ich podstawie belgijskie gazety nazwały go „trenerem mafii”, pomimo, że Michniewicz nigdy nie miał postawionych żadnych prokuratorskich zarzutów w sprawie ustawiania meczów w polskiej Ekstraklasie na początku 21 wieku.

Hiszpański dziennik „Marca” napisał: „Michniewicz to człowiek, który był w środku największego skandalu korupcyjnego w piłce nożnej w swoim kraju”. „Marca” streściła związki Michniewicza z „Fryzjerem”, którego pseudonim przetłumaczyła na „El Barbero”.

Teraz głównym tematem zagranicznych mediów sportowych będzie Michniewicz i mafia piłkarska w Polsce (20 lat temu). Znowu będzie można „dokopać” Polsce. Jak powiedział jakiś czas temu francuski europoseł: „Polacy jak przyjeżdzają do Brukseli lub Strasbourga natychmiast donoszą na własny kraj. To najwięksi donosiciele w Europie”.

Prof. Kruszyński adwokatem Michniewicza.

W tej sprawie adwokatem 52-letniego szkoleniowca będzie profesor Piotr Kruszyński, jeden z najwybitniejszych polskich karnistów.
Prof. Kruszyński w wywiadzie dla portalu Weszlo powiedział, że oprócz tekstu w „Wirtualnej Polsce” duże znaczenie będą miały wpisy pana Jadczaka na Twitterze, a „biorąc jednak pod uwagę całą aktywność internetową pana Jadczaka, który to expressis verbis zarzucał korupcję panu Michniewiczowi, ten artykuł jest po prostu niejako kontynuacją wcześniejszych działań”. „Wpisy pana Jadczaka, podparte artykułem, zawierają wyraźne stwierdzenie, ze pan Czesław Michniewicz dopuścił się korupcji i to jest książkowy przykład zniesławienia dla studentów”.

Czyli z wypowiedzi mecenasa Kruszyńskiego jasno wynika, że chodzi głównie o wpisy redaktora Jadczaka na Twitterze, a artykuł był tylko kropką nad „i”, który łączy się z większą całość. Ten sam adwokat reprezentował kilka lat wcześniej Ryszarda Forbricha „Fryzjera”. To dobra decyzja Michniewicza, bo akurat ten mecenas zna dobrze akta sprawy. Nie pogubi się.

Atmosfera w reprezentacji.

Niektórzy narzekają, że „sprawa Michniewicza” popsuje dobrą atmosferę wokół naszej reprezentacji. Bez przesady. Przed poprzednim Mundialami była bardzo dobra atmosfera wokół kadry i jej selekcjonerów, a wyniki były dramatycznie słabe. Może ten serial o mafii piłkarskiej 20 lat temu zdopinguje naszych do lepszej gry. Spadnie z nich presja, bo media bardziej zajmą się Michniewiczem.

Czesław Michniewicz – selekcjoner reprezentacji Polski 2022 rok.

Jak było prawie 20 lat temu.

Czesław Michniewicz był trenerem Lecha Poznań 20 lat temu. Za jego kadencji w 11 meczach „Kolejorza” doszło do udowodnionej korupcji lub próby korupcji. W tym samym czasie Michniewicz odbył kilkaset rozmów telefonicznych z szefem piłkarskiej mafii Ryszardem Forbrichem pseudonim „Fryzjer”, który te mecze ustawiał.

Dziennikarz lewicowej „Wirtualnej Polski”, Szymon Jadczak, przeanalizował, jak twierdzi, ponad 60 tysięcy stron akt sądowych, w których odnalazł bilingi przekazane przez operatorów komórkowych. Ustalił 591 kontaktów telefonicznych Ryszarda Forbricha z Czesławem Michniewiczem w okresie od 1 lipca 2003 do 12 lipca 2005 roku.

Kontakty Michniewicza z szefem piłkarskiej mafii były w tym okresie wyjątkowo intensywne. Bywały dni, gdy dzwonili do siebie ponad 20 razy. W sumie przegadali ponad 27 godzin. Michniewicz dzwonił do Fryzjera tuż przed i tuż po meczach, które według prokuratury były kupione lub sprzedane przez poznańską drużynę. Gdy nie mógł się dodzwonić pod jeden numer, wybierał kolejne, udostępniane przez Fryzjera tylko zaufanym ludziom od ustawiania meczów.
W bilingach Michniewicza są też połączenia z numerem najbliższego współpracownika Fryzjera, obserwatora sędziów Mariana Duszy.

Michniewicz bez zarzutów prokuratorskich.

Afera korupcyjna w polskiej piłce wybuchła w 2005 roku. W ramach policyjnej prowokacji zatrzymany został sędzia Antoni Fijarczyk. Dwa lata wcześniej w życie weszły przepisy, według których handlowanie meczami stało się karalne – słynny artykuł 296 b Kodeksu Karnego. Dla wielu kibiców to już historia, młodsi w ogóle nie pamiętają tamtych czasów.

Prokuratura nigdy nie postawiła Czesławowi Michniewiczowi zarzutów, trener sam się zgłosił do prokuratury i złożył zeznanie. Twierdzi stanowczo, że nigdy nie brał udziału w korupcji w polskiej piłce. W świetle prawa jest niewinny. Ryszard Forbrich ps.”Fryzjer”, szef piłkarskiej mafii w Polsce, został prawomocnie skazany za ustawianie meczów w polskich ligach.

„Fryzjer” – szef mafii piłkarskiej.

Ryszard Forbrich ps.”Fryzjer” urodził się we Wronkach w Wielkopolsce zaraz po drugiej wojnie światowej i tam zaczął karierę działacza piłkarskiego. Najpierw połączył dwie podrzędne lokalne drużyny w jeden klub – Amica Wronki. Potem – dzięki pieniądzom z miejscowej fabryki AGD Amica – sprawił, że drużyna wylądowała w ekstraklasie i trzykrotnie zdobyła Puchar Polski. Oficjalnie był pracownikiem działu marketingu zakładu.

Ryszard Forbrich ps.”Fryzjer” – szef mafii piłkarskiej w Polsce na ławie oskarżonych.

Nieoficjalnie odpowiadał w klubie za transfery, załatwianie przychylności sędziów, działaczy piłkarskich i dziennikarzy. Za pieniądze fabryki kuchenek przekupywał sędziów, obserwatorów oceniających pracę arbitrów, fundował przychylnym dziennikarzom imprezy i wyjazdy. Kontakty miał wszędzie. W domu Fryzjera, gdy zatrzymywała go policja, znaleziono wizytówki dziennikarzy, działaczy, sędziów.

Tak opisał „Fryzjera” działacz piłkarski: „Fryzjer” wyglądał jak burak, błazen, a nie szef piłkarskiej mafii. Raczej niski, z przodu łysy, z tyłu kędzierzawa siwizna, wystający brzuch opinała niemodna koszula rozpięta pod szyją. Do tego nie najświeższa marynarka. Oczywiście złoty zegarek i złoty sygnet, złota bransoleta na ręce, w ustach złoty ząb. Nie rozstawał się z co najmniej dwoma telefonami, dwoma notesami i saszetką”.

Forbrich był skuteczny, bo płacił dużo, regularnie i rzetelnie. Jeśli obiecał za ustawiony mecz 30 tys. złotych, to sędzia albo obserwator mieli pewność, że tyle dostaną. Po drugie, oprócz pieniędzy, oferował sędziom wysokie oceny obserwatorów. A to oznaczało, że za złe i nieuczciwe sędziowanie arbitrom nie groziły konsekwencje. A wręcz odwrotnie – awanse i nagrody.

Nagrywane dawanie łapówek.

Przekazywanie łapówek było nagrywane przez „Fryzjera” i mogło służyć do szantażu. Sędziowie korzystali też z prostytutek podstawianych im za ustawione mecze. Ale ich igraszki były filmowane. Gdy jeden z młodych sędziów chciał się wycofać z korupcyjnego układu, usłyszał, że albo następny mecz będzie sędziował za darmo, albo kaseta VHS z prostytutkami trafi do jego bliskich. Innemu z kolei, gdy zaczął się stawiać, obrzucono dom koktajlami Mołotowa. Kompletna degrengolada polskiej piłki końca lat 90. i początku XXI wieku to także zasługa „Fryzjera” i jego mafii.

Michniewicz i Forbrich „Fryzjer”.

Czesław Michniewicz i Ryszarda Forbrich poznali się w 1996 roku. Amica Wronki szukała wzmocnień. Za transfery w klubie odpowiadał Forbrich, oficjalnie wiceprezes i menedżer klubu. Do drużyny dołączyli wtedy Jacek Ziober, Dariusz Jackiewicz i 26-letni bramkarz Czesław Michniewicz z Polonii Gdańsk.

Michniewicz szybko musiał się zorientować, że sukcesy Amiki wynikają ze zorganizowanej korupcji, za którą stoi Forbrich. Jak opisywał „Fryzjer”, były bowiem dwie metody zbierania kasy na kupowanie meczów. Piłkarze albo podpisywali odbiór fikcyjnych premii przeznaczonych na korumpowanie sędziów, albo w nagłych przypadkach „należało zrzutkę u zawodników zarządzić, żeby z chaty nie zapomnieli zabrać trochę grosza”.

Władze fabryki kuchenek zrozumiały, że „Fryzjer” działa z rozmachem na pełną skalę i może być dla klubu obciążeniem. Ostatecznie rozstały się z nim w 2000 r. W maju 2000 roku Lech Poznań spadł do 2. ligi. Zaczęło się porządkowanie finansów i walka o powrót do ekstraklasy. W tym miał pomóc „Fryzjer”. Działacze chcieli awansu. Udało się to w sezonie 2001/2002.

„Zdawaliśmy sobie sprawę, że Forbrich jest mistrzem świata, jeśli chodzi o sędziów i w ogóle środowisko piłkarskie, więc było nam to na rękę, że on u nas się zadomowił” – wyjaśniał przed prokuratorem Przemysław Erdman -działacz Lecha.
Forbrich piastował także funkcję wiceprezesa Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej.

Dopiero od dnia 1 lipca 2003 roku ustawianie meczów stało się karalne w świetle prawa. I po tej dacie losy zawodowe Forbricha i Michniewicza ponownie się splatają. We wrześniu 2003 roku zarząd Lecha postawił na Michniewicza. Ten młody trener i ekspert Canal Plus został pierwszym trenerem Lecha Poznań.

Z 711 połączeń odnotowanych przez śledczych między Fryzjerem a Michniewiczem, pierwsze jakie znajdujemy w bilingach, ma miejsce o godz. 12:10, 1 lipca 2003 r., czyli kilkanaście godzin po wprowadzeniu przepisów karzących więzieniem za ustawianie meczów. Lech był traktowany przez „Fryzjera” wyjątkowo ulgowo. Normalna cena za ustawienie meczu w tamtym okresie zaczynała się od 30 tys. zł. Dla Lecha było to tylko 10 tys. zł. Sentyment wielkopolski.