Polexit. Wzrasta poparcie.

Rośnie liczba zwolenników polexitu, czyli opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej. W najnowszym sondażu, z lipca 2021 roku, niemal 17 procent ankietowanych ocenia, że Polska powinna opuścić Unię Europejską. W poprzednim badaniu z listopada 2020 roku tylko 8 proc. badanych opowiedziało się wtedy za opuszczeniem przez Polskę Unii Europejskiej. Najnowsze badanie dla “Rzeczypospolitej” pokazuje więc, że rośnie odsetek tych, którzy chętnie widzieliby Polskę poza Wspólnotą. To dwukrotnie więcej i wyrażny trend wzrostowy.

Polska – UE. Kiedy dojdziemy do punktu krytycznego ?

Superpaństwo ze stolicą w Brukseli i Berlinie.

Temat polexitu powrócił do debaty wraz z orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego, w którym stwierdzono wyższość polskiej konstytucji nad przepisami unijnymi w obszarach, które nie są ujęte w traktach. To wywołało oburzenie Brukseli oraz bardzo zaniepokoiło “Europejczyków polskiego pochodzenia”, jak sami siebie dumnie nazywają lewicowi politycy Platformy Obywatelskiej i Lewicy. Eurokraci nie rozumieją, że ci Polacy, których znają z donoszenia na własny kraj, nie są reprezentatywni dla ogółu.

Opanowana przez lewicę centrala UE w Brukseli już jawnie dąży do budowy unijnego superpaństwa łamiąc wszelkie traktaty. Urzędnicy unijni w imię wielkiego celu “pogłębienia integracji” są zdecydowani naginać i wręcz łamać traktaty. Dążenia Brukseli i największych państw europejskich zmierzają do tego, by tworzyć wspólne federacyjne państwo i zacierać różnice kulturowe. Dlatego sprowadza się uchodźców, propaguje ideologię LGBT i gender. W tym przyszłym superpaństwie rządzić będą oczywiście Niemcy, a Polacy będą tanią siłą roboczą. Komisja Europejska już całkowicie jawnie ignoruje wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Finałem będzie referendum.

Te zabiegi Komisji Europejskiej mają doprowadzić do utraty suwerenności przez Polskę. Wybory parlamentarne w Polsce będą już wtedy zbędne, bo decyzje Sejmu i Senatu będą odrzucane przez sądy w Brukseli. Niewybieralni w żadnych wyborach dożywotni urzędnicy z Brukseli będą za nas decydować o wszystkich ważnych sprawach w Polsce. Innymi słowy-jeśli ustąpimy przed żądaniami TSUE i Komisji Europejskiej, to będziemy musieli ustępować dalej, aż do kompletnej utraty suwerenności. To doprowadzi do referendum w Polsce i może być podobnie jak Wielkiej Brytanii. Tam jeszcze przed referendum za pozostaniem w UE było prawie 70 procent Brytyjczyków. A póżniej nastąpił szok i niedowierzanie, bo w referendum minimalnie, 3 procentami głosów, wygrali niespodziewanie zwolennicy Brexitu. U nas może być podobny scenariusz.

Czy można zabrać fundusze ?

Fundusze z Unii są rekompensatą za otwarcie słabszych gospodarek na silne gospodarki UE. To czysto ekononomiczny interes. Polska słabsza gospodarka otworzyła się na firmy z Niemiec, Francji czy Holandii, które osiągają w Polsce gigantyczne zyski. Fundusze unijne są więc rekompensatą i ich wypłacanie nie ma nic wspólnego z tak zwaną praworządnością. Ale to tylko teoria. Bruksela siłą zmienia “zasady gry”. Pamiętajmy, że UE rozdziela także nasze pieniądze ze składek, ponieważ ona sama nie ma żadnych swoich pieniędzy.

Timmermans i de Lapuerta.

W Unii Europejskiej największe kariery robią ci urzędnicy, którzy są najbardziej zdeterminowani, by Polskę złamać i upokorzyć bez względu na koszta, jakie może to pociągnąć dla unijnej spójności. Frans Timmermans, przegrany polityk u siebie w Holandii, gdzie jego partia ma zaledwie kilkuprocentowe poparcie, wylansował się, jako pogromca Polski, na jednego z najważniejszych polityków w Brukseli. Podobnie jak sędzia de Lapuerta, przed wysłaniem do TSUE skromna lewicowa urzędniczka w hiszpańskim ministerstwie sprawiedliwości.

Złupić Polskę.

Pobieżne spojrzenie na plany zachodnich mocarstw i lewicowych elit Unii pokazuje, że zależność polityczna Polski, do której ciągną politycy Platformy Obywatelskiej, ma służyć brutalnemu złupieniu Polski przez Niemcy czy Francję z naszych zasobów i efektów pracy. To niewiarygodne, ale jeszcze nikt nie policzył bilansu kosztów i zysków naszego członkowstwa w Unii. Dla przykładu, miliardy euro są wyprowadzane polskiego systemu podatkowego do “raju podatkowego” w Luksemburgu dzięki unijnym regulacjom. Wolny rynek działa tylko w tych obszarch, gdzie Polacy są na przegranej pozycji. Tam, gdzie wygrywają, natychmiast okazuje się, że daną dziedzinę trzeba “uregulować”. Unijna biurokracja działa tak, by uprzywilejowywać silniejsze państwa z Zachodu.

Pakiet klimatyczny “Fit for 55” , czyli obniżenie poziomu życia.

Pakiet klimatyczny “Fit for 55” Komisji Europejskiej, autorstwa “przyjaciela” Polski Fransa Timmermansa, to koniec złotych czasów Unii, a ludzkość, aby uniknąć kataklizmu oraz “wojen o wodę i pożywienie”, musi zacisnąć pasa. Nawet częściowa realizacja pakietu “Fit for 55” oznacza pozbawienie Polski suwerenności energetycznej (zamiast polskiego węgla będziemy musieli używać rosyjskiego gazu), drastyczną podwyżkę wszystkich cen i upadek kilku gałęzi polskiej gospodarki. Wszystko w imię absurdalnego zaostrzenia “celów klimatycznych”, ale w istocie celem programu jest inżynieria społeczna na gigantyczną skalę: stworzenie nowego lewackiego europejskiego społeczeństwa.

A to wymaga wyrzeczeń, a więc musi skutkować obniżeniem poziomu życia, wzrostem cen i zmniejszeniem dostępności towarów. To co dziś jest uważane za coś oczywistego, w ciągu najbliższych lat według planu Komisji Europejskiej ma stać się luksusem. Wśród szarych Europejczyków, największe koszty poniosą unijne peryferia, takie jak Polska, zależne od antyśrodowiskowego węgla. Wielkie zyski będą mieć najbogatsi w Unii, czyli Niemcy, Francja, Niderlandy itd. Według eurokratów to bolesna, ale konieczna reforma. Miliardy zapłacą “zwykli Polacy”, a miliony trafią do elit.

Dwie Polski.

Problem w Polsce jest taki, że połowa Polaków, może trochę mniej, może trochę więcej, jest za tą utratą niepodległości – to jest stara tradycja, żeby się „oddać pod opiekę” jakiegoś mocnego, silniejszego protektora: króla Prus, imperatorowej, czy Napoleona, i sekundować całkowitej utracie suwerenności.

Natomiast jest ta druga, prawicowo-narodowa i patriotyczna Polska, która tej niepodległości broni i nie odpuści. Jeżeli w UE przejdzie na przykład system większościowy, wszystkie decyzje w Radzie Europejskiej będą podejmowane przez większość, to praktycznie jest koniec – Polska nie będzie w stanie niczego zrobić bez zgody instytucji unijnych i najsilniejszych państw. Wtedy o wszystkim będą decydować Niemcy, Francja, Holandia. I niech nikt nie bajdurzy o tym, że będzie wtedy można wynegocjować jakąś większość, żeby się przeciwstawić, bo nie da się takiej większości wynegocjować w obecnym układzie sił. Żle się dzieje.

© (MJ)