Kalkstein i jego siatka zdrajców.

Ludwik Kalkstein (rocznik 1920) – zdrajca z Armii Krajowej i agent Gestapo, który wraz ze swoją siatką zdrajców doprowadził do kilku ogromnych wsyp, które wstrząsnęły wywiadem Komendy Głównej Armii Krajowej, spowodowały aresztowanie i śmierć kilkuset ludzi. W poważnym stopniu przyczynił się do aresztowania przez Niemców Komendanta Głównego AK generała Stefana Roweckiego „Grota”. Jego szefem był SS-Untersturmfuhrer Erich Merten, szef kontrwywiadu warszawskiego Gestapo. Po wojnie z usług Kalksteina korzystał komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa(UB).

„Stragan” – wywiad ofensywny ZWZ / AK.

Ludwik Kalkstein, który przybrał sobie dodatkowo nazwisko „Stoliński„, pochodził ze znanego w Prusach Wschodnich rodu szlacheckiego. Znalazł się w wywiadzie ofensywnym ZWZ (kryptonim „Stragan”) w 1940 roku, mając zaledwie dwadzieścia lat. Miał pseudonim „Hanka”. Zorganizował siatkę wywiadowczą, którą kierował. Zajmował się głównie wywiadem lotniczym i miał znakomite wyniki. Jego informatorami byli oficerowie i podoficerowie Luftwaffe. Miał swoich ludzi na lotnisku Okęcie. Już w 1941 roku jego szefowie z II Oddziału Wywiadowczego ZWZ awansowali go stopnia podporucznika i odznaczyli Krzyżem Walecznych. W kwietniu 1942 roku wszystko się załamało. Kalkstein został aresztowany i znalazł się w gmachu Gestapo przy al. Szucha w Warszawie.

Kalkstein – agent Gestapo nr.97.

Ludwik Kalkstein po okrutnym, w pierwszej fazie, śledztwie załamał się, wydał, co wiedział, przypomniał sobie swych pruskich przodków i wyraził gotowość do służby dla III Rzeszy. Wyszedł na wolność w pażdzierniku 1942 roku jako grożny agent Gestapo nr.97. Używał nazwisk Paul Heuchel i Konrad Stark, zmienił wygląd, chodził w mundurze SS, mieszkał w dzielnicy niemieckiej przy ulicy Cecylii Śniegockiej. Gestapo rozpuściło plotkę, które dotarło do AK, że jakoby został wywieziony do obozu koncentracyjnego na Majdanku i tam został rozstrzelany. Jego rodzina otrzymała świadectwo zgonu. Kalkstein – jako tajny agent Paul Heuchel – farbował czarne włosy na blond i nosił okulary. Dostał samochód i mieszkanie w niemieckiej dzielnicy w Warszawie. Kalkstein pracował w komórce kierowanej przez SS-Untersturmführera Ericha Mertena, której zadaniem było rozpracowywanie wywiadu AK.

Siatka konfidencka Kalksteina.

Kalkstein – agent Gestapo nr. 97 – szybko zmontował siatkę konfidencką, która oddała hitlerowcom nieocenione usługi. Jej najważniejszymi ogniwami byli: Eugeniusz Świerczewski ps.”Gens”– jego dawny szwagier (siostra Kalksteina rozwiodła się z nim i ponownie wyszła za mąż) i najbliższy współpracownik Kalksteina w wywiadzie ZWZ/AK oraz Blanka Kaczorowska ps.”Sroka”, którą Kalkstein, już jako agent niemiecki, poślubił w listopadzie 1942 roku. Najbardziej tajemniczą postacią w tym gronie była Sława Mirowska ps.”Erika II”. Ta atrakcyjna agentka miała ogromne powodzenie u mężczyzn i to wykorzystywała. Była kochanką oficera SS Alberta Fassbendera , a póżniej została jego żoną, gdy ten rozkazał zlikwidować jej pierwszego męża. Do końca nie została rozpracowana przez akowski wywiad.

Ta siatka konfidentów doprowadziła do kilku ogromnych wsyp, które wstrząsnęły Armią Krajową. Umożliwili Gestapo ujęcie Komendanta Głównego AK generała Stefana Roweckiego „Grota” oraz kilkuset członków AK. Zdrajcy, mając dobrze rozeznaną strukturę wywiadu ZWZ/AK, w nią przede wszystkim uderzyli najmocniej. Wydali Niemcom swoich przełożonych, kolegów, przyjaciół. Wszystkich, których znali w AK. Kalkstein wydał Gestapo dwóch swoich szefów, kierowników wywiadu ofensywnego AK: majora Stanisława Rowińskiego ps.”Stanisław” oraz ppłk. dypl. Władysława Szczekowskiego ps.”Leszczyc”.

Kalkstein wydaje Niemcom szefów wywiadu AK.

Feralna dla wywiadu AK, czyli II Oddziału Komendy Głównej AK okazała się noc z 9 na 10 grudnia 1943 roku. Gestapo, idąc po śladach wskazanych przez Kalksteina i jego pomocników, dokonało rozległych aresztowań. Wśród zatrzymanych byli ppłk. dyplomowany Wacław Berka ps.”Brodowicz”-pierwszy szef wywiadu AK, jego następca ppłk.dyplomowany Marian Drobik ps.”Dzięcioł”, oraz ówczesny szef sieci wywiadu ofensywnego – ppłk.dyplomowany Władysław Szczekowski ps.”Leszczyc”. Tych trzech oficerów przewieziono do Berlina, do więzienia w Moabicie, gdzie po kilku miesiącach zostali straceni. Śmierć tych wybitnych oficerów była wynikiem zdrady Kalksteina.

Agenci Gestapo Blanka Kaczorowska i Ludwik Kalkstein. Wiernie służyli Gestapo , a po wojnie Urzędowi Bezpieczeństwa.

Agentka Gestapo Blanka Kaczorowska „Sroka”.

Blanka Kaczorowska „Sroka” (rocznik 1922) pracowała wcześniej w siatce wywiadowczej AK na terenie Siedlec. Nic nie zapowiadało, że ta atrakcyjna, zgrabna i przystojna dziewczyna tak nisko upadnie. Została aresztowana i niespodziewanie zwolniona przez Gestapo w niezbyt jasnych okolicznościach. Znalazła się w Warszawie w siatce Kalksteina. Wkrótce byli już parą. Sama tylko Kaczorowska na własną rękę i z własnej inicjatywy wydała gestapowcom 18 osób z Biura Studiów Oddziału II Komendy Głównej AK, w którym przez pewien czas pracowała. A wieczorami podczas libacji świadczyła usługi seksualne wysoko postawionym gestapowcom z al. Szucha , czym pochwaliła się po wojnie funkcjonariuszom UB, także podczas alkoholowych libacji. Ciekawe, czy świadczyła usługi seksualne gestapowcom z własnej inicjatywy, czy może na polecenie swojego męża i szefa Ludwika Kalksteina.

Agent Gestapo Eugeniusz Świerczewski „Gens”.

Eugeniusz Świerczewski „Gens” był zastępcą Kalksteina w siatce „H” wywiadu ofensywnego AK. Kalkstein, po wyjściu na wolność, złożył „Gensowi” Świerczewskiemu ofertę współpracy z Gestapo. Ten bez oporów przyjął ofertę i gorliwie zaczął realizować zlecone mu zadania. Trudno zrozumieć jaką motywacją kierował się ten człowiek znacznie starszy od Kalksteina (miał 48 lat a Kalkstein tylko 22) i mający w warszawskich sferach kulturalnych dobrą opinię. Powodem jego zdrady mogła być próba ratowania żony, Janiny, aresztowanej 11 czerwca 1942 roku. Konfidentem Gestapo – agentem nr.100 – stał się z własnej woli , bez jakiegokolwiek bezpośredniego nacisku ze strony Niemców ten przedwojenny dziennikarz i krytyk teatralny oraz filmowy. Dla gestapowców stanowił nabytek szczególnie cenny, gdyż znał generała „Grota” Roweckiego sprzed wojny i mógł go, mimo zmiany zewnętrznego wyglądu, rozpoznać. Tak się niestety stało. SS-Untersturmfuhrer Erich Merten, szef kontrwywiadu warszawskiego Gestapo, wydał rozkaz swoim agentom, w tym siatce Kalksteina, wytropienia dowódcy Armii Krajowej.

Agent Gestapo Eugeniusz Świerczewski. To on wydał Niemcom gen.”Grota” Roweckiego.

Aresztowanie generała „Grota” Roweckiego.

Niemcy aresztowali gen. „Grota” 30 czerwca 1943 roku przy ulicy Spiskiej 14 w Warszawie. Według wersji najbardziej rozpowszechnionej, a pochodzącej od Kalksteina, który przedstawił ją podczas powojennego procesu, to „Gens” Świerczewski wytropił gen.”Grota” poszedł za nim na ulicę Spiską , a następnie z budki telefonicznej powiadomił gestapowca Mertena.

W trakcie przesłuchania 23 grudnia 1953 r. Kalkstein przyznał się natomiast do udziału w rozpracowaniu „w sprawie Grota-Roweckiego”. Sprawie tej było poświęcone całe przesłuchanie 30 stycznia 1954 r., prowadzone przez porucznika UB Eugeniusza Witczaka:
Pytanie: Skąd Gestapo uzyskało pierwsze informacje o Grocie-Roweckim?
Odpowiedź: Skąd gestapo uzyskało pierwsze informacje o Grocie-Roweckim, tego dokładnie nie wiem. Merten posiadał przedwojenną fotografię Roweckiego w mundurze i twierdził, że gestapo krakowskie oraz radomskie lub kieleckie posiadają możliwości rozpracowania i aresztowania Grota. Szczegółów nie podawał. Wiem, że gestapo warszawskie posiadało kilka fotografii Roweckiego, wiedziało, że prócz pseudonimu »Grot« używa jeszcze ps. »Rakoń«, lecz kto informacje te dostarczył, tego nie wiem.
Pytanie: Kto umożliwił aresztowanie Grota-Roweckiego?
Odpowiedź: Aresztowanie Grota-Roweckiego umożliwił szwagier mój Świerczewski Eugeniusz, agent gestapo, który wskazał dom na ul. Spiskiej, do którego wszedł Grot-Rowecki i w domu tym został zatrzymany. Było to w końcu czerwca 1943 r.
Pytanie: Skąd Świerczewski znał Roweckiego?
Odpowiedź: Świerczewski znał się z Roweckim od 1920 r., tj. od czasu, gdy służyli w armii gen. Szeptyckiego na wschodzie. Świerczewski w tej armii był oficerem kulturalno-oświatowym, a Rowecki był oficerem Oddz[iału] II. Do 1939 r. obaj przebywali w Warszawie, z tym że Świerczewski wyszedł z wojska i pracował jako dziennikarz oraz był generalnym sekretarzem TKKT [Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej], a Rowecki służył nadal, ostatnio jako dowódca KOP-u [Korpusu Obrony Pogranicza].
Pytanie: W jakich okolicznościach Świerczewski został agentem gestapo?
Odpowiedź: W początkach listopada 1942 r. zostałem zwolniony z Pawiaka po podpisaniu zobowiązania o współpracy z gestapo. Funkcjonariusz Merten, który mnie werbował, znał miejsce pobytu w tym czasie Świerczewskiego i wiedział, że pracował on w mojej grupie w ZWZ, lecz nie aresztował go, ponieważ liczył, że Świerczewski może być cennym agentem. Otrzymawszy od Mertena adres Świerczewskiego w miejscowości podwarszawskiej, skontaktowałem się z nim i razem zamieszkaliśmy w Warszawie na ul. Dobrej, numeru nie pamiętam, u znajomej Blanki Kaczorowskiej, nazywanej Stasia – nazwiska nie pamiętam. Prostuję, najpierw przez dwa tygodnie odnajmowaliśmy pokój w pobliżu pl. Narutowicza, nazwy ulicy nie pamiętam. W pokoju tym nastąpiło spotkanie Mertena ze Świerczewskim w listopadzie 1942 roku i w czasie tego spotkania w mojej obecności Świerczewski został zwerbowany do współpracy. W zamian za współpracę Merten obiecał przyspieszyć zwolnienie z Pawiaka mej siostry – żony Świerczewskiego – i rodziców. Od pierwszej chwili zadaniem Świerczewskiego, jak również i moim, było uzyskanie dojścia do Grota-Roweckiego. W tym czasie Świerczewski był pracownikiem BIP-u, o czym Merten wiedział – prostuję, z BIP-em związał się nieco później, gdzieś w początkach 1943 r.


Pytanie: Jak Świerczewski ustalił Roweckiego i jaki był przebieg aresztowania?
Odpowiedź: W końcu czerwca 1943 r. Świerczewski po wyjściu z domu z rana spotkał Roweckiego na Solcu i zaczął prowadzić za nim obserwacje. Tramwajami dojechał za Roweckim do pl. Narutowicza i tam Rowecki skręcił w jedną z ulic, o ile pamiętam, w ulicę Spiską, i zatrzymał się w jednym z domów. Świerczewski wówczas telefonicznie z pl. Narutowicza powiadomił gestapo, które w kilka minut później obstawiło dom i przy udziale Świerczewskiego rozpoczęło przeprowadzać rewizję. Grot w tym domu miał swój lokal konspiracyjny, w mieszkaniu zameldowanym na jego fałszywe nazwisko lub na kogoś innego, i tam go gestapo zastało. Po stwierdzeniu przez Świerczewskiego, że [to] jest faktycznie Grot, został zabrany na al. Szucha, a po kilku dniach przewieziono go samolotem do Berlina.
Pytanie: Kto przesłuchiwał „Grota” i co „Grot” zeznał?
Odpowiedź: Jak przypominam sobie, „Grot” na al. Szucha przebywał dwie doby. W tym czasie przesłuchiwali go kierownicy gestapo, a więc dr Ludwig Hahn, Walter Stamm, Alfred Spilker i wiem, że w przesłuchaniach tych brał udział Merten, co później sam mi opowiadał. Wiem od Mertena, że Rowecki składał zeznania i z zeznań tych kierownicy gestapo byli zadowoleni. Jakie szczegóły podawał, tego mi Merten nie powiedział. W jakiś czas później Merten pokazał Świerczewskiemu fotografię „Grota” w towarzystwie wyższych oficerów niemieckich przy stole, w elegancko umeblowanym pokoju. Miało to znaczyć, że „Grot” jest specjalnie traktowany. Później już wiadomości o „Grocie” nie miałem. Jeśli chodzi o Świerczewskiego, to jesienią 1943 lub na wiosnę 1944 r. został zlikwidowany przez jakąś organizację. Szczegółów nie znam.

Kontrwywiad AK na tropie siatki Kalksteina.

Kontrwywiad AK wpadł na trop Kalksteina i jego siatki dopiero pod koniec 1943 roku. Wtedy też ustalił sprawców wszystkich wsyp, które wstrząsnęły Armią Krajową. Wojskowy Sąd Specjalny AK skazał Kalksteina, Kaczorowską i Świerczewskiego na karę śmierci. Kalksteina nie udało się zlikwidować, bo mieszkał w dzielnicy niemieckiej w Warszawie i był bardzo ostrożny. Blankę Kaczorowską patrol likwidacyjny AK mógł zastrzelić na ulicy, ale nie zrobił tego, ponieważ Kaczorowska była w piątym miesiącu ciąży. To dziwna kalkulacja dowódców AK , szczególnie po stracie gen. „Grota”. A tak Blanka Kaczorowska po urodzeniu syna zniknęła z pola widzenia kontrwywiadu AK i nie poniosła zasłużonej kary. Sprawiedliwość dosięgła jedynie Eugeniusza Świerczewskiego.

Likwidacja „Gensa” Świerczewskiego.

Eugeniusz Świerczewski „Gens” po wydaniu Niemcom gen.”Grota” opuścił Warszawę. Gestapo przerzuciło go na pewien czas na Łotwę do Dyneburga. Gdy wrócił do Warszawy wydał gestapowcom mjr.”Siostrę” Henryka Pawłowicza wraz z łączniczką. Ale wkrótce dopadła go sprawiedliwość. Dnia 20 czerwca 1944 roku , a więc prawie rok po aresztowaniu „Grota”, oddział specjalny kontrwywiadu Komendy Głównej AK „993 / W” porucznika „Porawy” (Stefan Matuszczyk) zlikwidował „Gensa”Świerczewskiego. Po odczytaniu wyroku powieszono go na belce sufitowej. Przed śmiercią „Gens” przyznał się do denuncjacji ppłk.”Dzięcioła” i mjr.”Siostry” oraz potwierdził, że Kalkstein i Kaczorowska pracują dla Gestapo. Nie przyznał się do wydania Niemcom gen.”Grota”Roweckiego.

Z Gestapo do Urzędu Bezpieczeństwa.

Ludwik Kalkstein-Stoliński i Blanka Kaczorowska po zakończeniu wojny w 1945 roku przechodzą z Gestapo do komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa(UB). Młodemu czytelnikowi może się to wydawać nieprawdopodobne, że ktoś, kto w czasie okupacji był agentem Gestapo, po wojnie stawał się agentem UB. A jednak tak właśnie bywało – ci, którzy zdradzali swoich konspiracyjnych kolegów Niemcom, później nadal donosili na akowców komunistycznym służbom bezpieczeństwa. Takich antypolskich śmieci, jak Ludwik Kalkstein i Blanka Kaczorowska było niestety wielu…..

Nazwisko „Kalkstein-Stoliński” synonimem zdrady narodowej.

Ludwik Kalkstein przybrał dodatkowo nazwisko „Stoliński” w akcie kościelnego małżeństwa zawartego w listopadzie 1942 roku. Kilka dni wcześniej otrzymał z Gestapo na ulicy Szucha niemieckie dokumenty, mimo to poślubiając Blankę Kaczorowską w podwarszawskiej Radości, wystąpił jako Kalkstein-Stoliński. Zresztą nazwisko w swoim życiu zmieniał kilkanaście razy. Jego syn Wojciech z racji wydanego na oboje rodziców wyroku śmierci przez Sąd Specjalny AK z woli matki został zapisany w akcie urodzenia jako Kaczorowski i pod takim nazwiskiem zmarł w 2021 roku. Takie też nazwisko noszą żyjący w Niemczech jego męscy potomkowie. Epitet zdrajców przylgnął do tzw. Kalksteinów-Stolińskich na kilka stuleci. Nazwisko to jest synonimem narodowej zdrady.

© (MJ)