Franz Wittek . Polowanie na “Diabła” z Gestapo.

Franz Wittek był szefem siatki konfidentów kieleckiego Gestapo. To ” Diabeł ” w ludzkiej skórze. Bandyta , który obsesyjnie nienawidził Polaków. Wzbudzał strach i grozę wśród mieszkańców kielecczyzny w czasie niemieckiej okupacji.

Gestapowiec Franz Wittek. ( 1941 / 1942 r. )

Przeżył aż 11 zamachów na swoje życie. Wydawało się , że jest nieśmiertelny. Zyskał przydomek ” Diabeł “. Zginął 15 czerwca 1944 roku w Kielcach. Planował uciec do Hiszpanii . Nie zdążył. Żołnierze Armii Krajowej byli szybsi.

Wittek mieszkał w Nowej Słupi , a potem w Kielcach. Jego prawdziwe imię to Franz , a Hansem nazywali go partyzanci i mieszkańcy kielecczyzny. Przycięta w klin czarna , hiszpańska bródka stała się przyczyną nadania mu przydomka “Szpicbródka”. Najlepiej znał język niemiecki , dobrze mówił po polsku , znał chorwacki i hiszpański.

“Piąta kolumna” w Polsce.

Pochodził z Chorwacji. Mieszkał w Niemczech skąd został skierowany do Polski w celu wykonania zadań specjalnych. Był rok 1930 r. “Piąta kolumna” – antypolska działalność mniejszości niemieckiej w Polsce właśnie zwiększała swoją aktywność. Wittek był jej ważnym ogniwem. Działał blisko polskiego przemysłu zbrojeniowego ( Bielsko , Starachowice ).

Nowa Słupia – miasto bohaterów i patriotów.

Wittek przez pierwsze dwa lata wojny ( 1939 – kwiecień 1941 r. ) udawał polskiego patriotę . Mieszkał i działał w Nowej Słupi i okolicach. Wysoki , elegancki , poniżej czterdziestu lat , ujmujący sposób bycia , błyskotliwy dowcip – szybko zawierał upatrzone znajomości z Polakami. Nigdzie nie pracował , a zawsze miał pieniądze. Werbował ludzi do polskich organizacji ( Orzeł Biały ). Zakładał nowe organizacje przeciw Niemcom , zalecał zbieranie broni. Stawiał wódkę w restauracji Dutkiewicza. Niektórzy mieszkańcy Nowej Słupi zaczynali podejrzewać Wittka o współpracę z Niemcami , ale brakowało dowodów.

Doktor Bogusław Łuszcz.

Doktor Bogusław Łuszcz – wspaniały żydowski lekarz z Nowej Słupi. Leczył , bardzo często bezpłatnie , mieszkańców przed wojną i w czasie niemieckiej okupacji. Dobry lekarz i porządny człowiek. Od 1931 do 1939 roku był lekarzem więziennym na Świętym Krzyżu. Pracował tam 7 dni w tygodniu po 3 godziny z pensją 301 złotych miesięcznie. Więżniowie i strażnicy mówili tam o nim tylko bardzo dobrze. Ale po wybuchu wojny także doktor Łuszcz znalazł się na celowniku Wittka. I to wtedy , kiedy Wittek jeszcze udawał polskiego patriotę. Doktor podpadł gestapowcowi i mogło to się skończyć tragicznie. Los chciał inaczej. Doktor Bogusław Łuszcz zmarł śmiercią naturalną 25 lutego 1941 roku. Dokładną datę jego śmierci podał krakowski dwutygodnik “Przegląd Lekarski” – wydany 1 lipca 1945 roku.

Maski opadły. Wittek kontra Ptak.

Maski opadły w kwietniu 1941 roku. Burmistrz w Nowej Słupi, Erwin Ptak , nie lubił Wittka i złożył na niego donos do kieleckiej żandarmerii. Wittka aresztowano i wywieziono do Kielc. Ale po dwóch dniach Wittek wrócił do Nowej Słupi. Był w czarnym mundurze Gestapo . Miał empi i pistolet. To była sensacja w całym mieście i regionie . Teraz było już wiadomo , kim jest naprawdę Wittek.

Ptak został aresztowany przez żandarmerię i wywieziony do Auschwitz. Przeżył wojnę. Wcześniej jako burmistrz budził strach mieszkańców Nowej Słupi. Był wysoki i dobrze zbudowany. Gdy wychodził na ulicę to robiło się pusto. Szczególnie niebezpieczny był wieczorami , kiedy pijany chodził po ulicach. Kto mógł krył się , bo Ptak lubił strzelać do Polaków . Nie był normalny , bo gdy jego żona rozpaczała po śmierci 2- letniej córeczki to wykopał trumnę i przyniósł do domu. Wtedy jego żona straciła zmysły. Ale faktem jest , że to właśnie Ptak nieświadomie pomógł zdemaskować prawdziwe oblicze Wittka.

Egzekucje w Nowej Słupi.

Po aresztowaniu Ptaka to Wittek został tymczasowym burmistrzem w gminie Słupia Nowa. Pełnił tę funkcję przez trzy miesiące. Masowe aresztowania i egzekucje zaczęły się od tych , których Wittek wciągnął do organizacji antyniemieckiej. Terror szalał w całym regionie świętokrzyskim. Wittek tępił Polaków bez litości. 29 czerwca 1942 roku Niemcy rozstrzelali w Nowej Słupi kilkadziesiąt osób. Kazali przyglądać się tej egzekucji wszystkim dzieciom i kobietom z miasteczka.

7 lipca 1942 roku to nowy wstrząs dla mieszkańców Nowej Słupi. Na rynku powieszono kilkudziesięciu Polaków. Kobiety i dzieci znowu musiały oglądać to “widowisko”. Do wieszania skazańców zmuszono miejscowych Żydów. To był wstrząsający widok. Zapłakane kobiety i dzieci , które nie chciały oglądać egzekucji schowały się w kościele. Ale wpadli tam Niemcy i jeden z nich krzyknął : “Święty Boże nie pomoże , wynocha z kościoła”.

Niemcy wieszali Polaków tylko za to , że są Polakami. A po egzekucjach pozowali uśmiechnięci do zdjęć.
Uśmiechnięci niemieccy żołnierze wieszają Polaków.
Kolejna zbrodnia Niemców na Polakach.

Zbrodnie Wittka i ucieczka do Kielc.

Od kwietnia 1941 roku Wittek osobiście zastrzelił kilkudziesięciu Polaków. Zawsze nosił przy sobie dwa pistolety. Jak jakiś Polak mu podpadł nawet z błachego powodu, to strzelał. Typowy bandyta. Armia Krajowa próbowała zlikwidować Wittka. Bez powodzenia. Podpalono jego dom . Bez skutku. Kiedyś jeden z chłopów uderzył go w głowę ostrzem siekiery , powodując tylko nieznaczne zranienie. Na tyle niegrożne , że Wittek zdołał go jeszcze zastrzelić. Próbowano go nawet otruć. Też bezskutecznie. W pażdzierniku 1942 roku, Wittek wystraszony zamachami na jego życie , przeniósł się na stałe do Kielc. Tuż przed wyjazdem z Nowej Słupi zastrzelił na ulicy Bolesława Nowińskiego – członka Związku Walki Zbrojnej. Został zastępcą szefa Sipo i SD w Kielcach.

Szkoła agentów Wittka.

Wittek miał wysokie notowania u SS-Hauptsturmfuhrera Paula Fuchsa – gestapowskiego asa do walki z polskim podziemiem na kielecczyżnie. Szkolił nowych informatorów z całego regionu. W tym celu stworzył w Kielcach specjalną szkołę dla swoich , czyli gestapowskich agentów. Przeszkolonych agentów (agentki) umieszczał w restauracjach, kawiarniach, w sklepach, zakładach fryzjerskich, na dworcach, w pociągach, w urzędach i zakładach przemysłowych. Wszędzie.

Rodzina Jaworskich i Wojciech Has na celowniku.

Wittek wśród swoich konfidentów miał wyjątkowo podłego człowieka , mieszkańca Nowej Słupi , Stefana Smużyńskiego i wyjątkowo antypolskiego policjanta Kunderę. Obydwaj mają na sumieniu wielu Polaków. Niewiele brakowało , a kolejną ofiarą Smużyńskiego i Wittka mogł zostać Wojciech Has – słynny powojenny reżyser i scenarzysta (“Rękopis znaleziony w Saragossie” , “Lalka”). Otóż Has i Smużyński zabiegali o względy panny Wandy. 18-letni Has pracował wtedy niedaleko Nowej Słupii i często odwiedzał rodzinę Jaworskich przy ulicy Opatowskiej. Smużyński dostał kosza i szukał zemsty.

Policjant Kundera wspólnie ze Smużyńskim wysłali Franciszka Jaworskiego – żywiciela wielodzietnej rodziny- do obozu śmierci w Auschwitz. Było to w wrześniu 1941 roku. Dwa miesiące póżniej, w listopadzie 1941 roku, rodzina dostała telegram o śmierci ich męża i ojca. Niemcy informowali, że Franciszek Jaworski zmarł na zawał serca. Kilka miesięcy póżniej Smużyński został zastrzelony w zasadzce przez oddział akowski “Grota” , na czym najbardziej zyskała rodzina Jaworskich i polska kinematografia. Jak się potem okazało , na liście znalezionej w gestapo rodzina Jaworskich była pierwsza do rozstrzelania. Śmierć szpicla Smużyńskiego uratowała tą wielodzietną rodzinę przed zagładą.

Kielce . Nieudane zamachy na Wittka.

Od pażdziernika 1942 roku do czerwca 1944 roku przeprowadzono kolejnych 9 zamachów na Wittka. Dopiero ten ostatni okazał się skuteczny. Wittek miał niesamowite szczęście. Albo żona zasłoniła go przed zamachowcami i została ranna , albo z odległości 1 metra od jego głowy nie wypalił pistolet akowski . W maju 1943 roku , oddział AK “Grota” zrobił zasadzkę na drodze Bodzentyn -Nowa Słupia. Zginęło 8 żandarmów i szpicel gestapo – Smużyński. Wittka nie było w samochodzie. Wcześniej zmienił plany i pojechał do Kielc. Akcję tą opisał jej uczestnik , legendarny ppor. “Dzik” Marian Świderski , w swojej książce “Wśród lasów , wertepów” (wydanie 1983 rok).

Na początku lipca 1943 roku Wittek dostał 14 kul z akowskich stenów. Partyzanci “Barabasza” , specjalnie wysłani do Kielc w celu likwidacji gestapowca , byli przekonani , że tym razem go zabili. Ale Wittek przeżył , bo miał na sobie stalową kuloodporną koszulkę. Był ciężko ranny w nogi i ręce. Od tego zamachu był już mniej sprawny fizycznie.

Zbigniew Kruszelnicki ps. “Wilk”

20 kwietnia 1944 roku zamachu na Wittka dokonał dowódca jednego z oddziałów dywersyjnych AK , Zbigniew Kruszelnicki ps. “Wilk”. Wieczorem , po godzinie 22 , strzelał do Wittka i drugiego gestapowca. Wittek przeżył symulując śmierć upadkiem na ziemię.

Nareszcie udany zamach na Wittka.

Czasu było oraz mniej , ponieważ 17 czerwca Wittek miał na zawsze opuścić Kielce . Posiadał paszport do Hiszpanii , stamtąd planował wyjazd do Argentyny. 15 czerwca 1944 roku. Kielce . W tym najważniejszym , bo zakończonym sukcesem zamachu na Wittka wzięło udział sześciu żołnierzy Armii Krajowej. Byli to : ppor. Kazimierz Smolak ps. “Nurek” , cichociemny – dowódca akcji oraz Zygmunt Firlej ps. “Kajtek” , Jan Karaś ps. “Karol” , Józef Skoniecki ps. “Bąk” , Roman Kacperowicz ps. “Szarada” , Jan Likowski ps. “Milcz”.

Kielce. Miejsce zamachu na Wittka.
Zygmunt Firley ps. “Kajtek” .
Bezpośredni wykonawca wyroku na gestapowcu Wittku.
ppor. Kazimierz Smolak ps.”Nurek” , cichociemny , dowódca akcji , razem z “Kajtkiem” strzelał do gestapowca Wittka. Zginął kilka godzin póżniej.

Wittek został zastrzelony w biały dzień , na ulicy , w pobliżu siedziby Gestapo. “Kajtek” z odległości 3 metrów strzelił z empi serię w brzuch Wittka , a potem w głowę. Kiedy Wittek już leżał na ziemi , “Nurek” strzelił z dwóch visów w głowę leżącego , żeby już nie było wątpliwości , że ożyje. Po zamachu doszło do ulicznej walki. Zginęło kilku Niemców. Ginie siedemnastoletni “Szarada”. Ciężko ranny “Nurek” , po kilku godzinach , zginął w walce z Niemcami. Ranni zostali “Karol” i “Milcz”. To koniec tej przygnębiającej historii zamachów na gestapowca Wittka i jednocześnie opowieści o bohaterskich mieszkańcach Nowej Słupi , Bodzentyna , Bielin i całej kielecczyzny.

Tablica pamiątkowa w Kielcach.

Podsumowanie.

Gestapowiec Wittek , sadystyczny morderca Polaków , został zabity przez żołnierzy AK. To jest najważniejsze. Zamachy na niego można podzielić na zaplanowane i spontaniczne przeprowadzane przez zrozpaczonych Polaków po utracie bliskich. Zdziwienie budzi tak duża ilość nieudanych zamachów zleconych przez Komendę Okręgu Radomsko- Kieleckiego AK.

Armia Krajowa była armią ochotniczą , a wykonawcami byli bardzo młodzi żołnierze . Wielu z nich nie przekroczyło 21 roku życia. To nie byli zawodowi żołnierze czy policjanci , bo gdyby tak było to przed akcją dokładnie sprawdziliby broń oraz kiedy Wittek leżał postrzelony na ulicy dobiliby go strzałem z bliska w głowę. To takie moje przemyślenia po kilkudziesięciu latach od tych wydarzeń. “Diabeł” został zabity i niech teraz smaży się w piekle. Zainteresowanych tym tematem zachęcam gorąco do przeczytania książki Marii MichalczykDIABEŁ PIĄTEJ KOLUMNY” . To wartościowa , żródłowa książka , oparta na dokumentach i bezpośrednich rozmowach autorki ze świadkami wydarzeń. Maria Michalczyk była w czasie wojny szefem wywiadu wojskowego Armii Krajowej w placówce Dolno w Górach Świętokrzyskich.

© ( MARB )

2 thoughts on “Franz Wittek . Polowanie na “Diabła” z Gestapo.

  1. Very good written post. It will be beneficial to anyone who employess it, including me. Keep up the good work – can’r wait to read more posts.

Comments are closed.